czwartek, 3 września 2009

Duńczycy

Może coś niecoś o duńskiej części uczestników kolonii.
Zaskoczyli mnie otwartością, bo byłam nastawiona na dziwnych, zamkniętych ludzi. A tu taka niespodzianka. Obcokrajowców nie izolują, wręcz przeciwnie, to obcokrajowcy się sami izoluja. Wiadomo, że trudno włączyć się do grupy jak się nie rozumie wszystkiego co mówią i o ciętych ripostach można zapomnieć. Lecz ćwiczenie czyni mistrza. No i trzeba po prostu chcieć się zintegrować, reszta pójdzie gładko, nawet duński ;)
Cechy, które mi się bardzo podobają:
- czytają dużo gazet (codziennie rano do szkoły przychodzi komplet najświeższych gazet, który ląduje na dużym stole w pokoju wspólnym)
- nie siedzą w pokojach, tylko razem z innymi w pokoju wspólnym; przy komputerach, książkach, herbacie, grach
- na zajęciach nie ma przekrzykiwania się - jak chcą coś powiedzieć to podnoszą delikatnie rękę (nie jak w podstawówce oczywiście ;)
- są aktywni politycznie
- potrafią się integrować bez kropelki alkoholu. Między zajęciami grają w frisbee, wieczorami w piłkarzyki, karty, scrabble i gry na myślenie (coś jak milionerzy). Albo oglądają wspólnie filmiki z youtuba.
- przestrzegają zasad. Intro-tydzień jest bezalkoholowy i nikt z Duńczyków nie pije. Zamiast tego wszyscy cieszą się na sobotni wieczór (mega biba się szykuje).
- potrafią ze sobą rozmawiać nawet na tematy osobiste (a mieli być zamknięci w sobie)
- są kreatywni i nie boją się występować na forum (ale to może kwestia edukacji, bo w szkole mają możliwość chodzenia na takie zajęcia jak taniec, teatr, muzyka)
- wysportowani też

Mówię oczywiście o tej próbce młodych Duńczyków, która siedzi ze mną w hojskole, a nie o wszystkich :)

Slut.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz